środa, 29 października 2014

Nowy początek - prolog



Odrobinę podrasowane, ale niewiele. Zapraszam do czytania.


Początek maja rozpieszczał ciepłymi promieniami słońca, a upojny zapach kwiatów roznosił się w powietrzu wprawiając spacerowiczów w dobry humor. W cieniu rozłożystego drzewa opierała się młoda dziewczyna, spod długich rzęs obserwując wrota kościoła.
Delikatne podmuchy wiatru bawiły się jej złotobrązowymi włosami, kiedy leniwie odgarnęła pojedyncze kosmyki wpadające do oczu. Całkowicie ignorowała tłum gości weselnych, czekających na wyjście młodej pary. Przybyła to w jasnym celu i zamierzała go osiągnąć. Duże czekoladowe oczy obserwowały świeżych małżonków, a usta wygięły się w delikatnym uśmiechu na widok rozpromienionej blondynki. Kobieta co chwilę poprawiała niesforny welon, który co chwilę opadał jej na twarz i śmiała się do towarzyszącego mężczyzny. Cicha obserwatorka pokręciła lekko głową, ruszając w stronę bramy wyjściowej, z placu kościoła. Postanowiła darować sobie rozmowę z panną młodą. Mogła poczekać, jeden dzień zwłoki nie robił różnicy.
— Jutro z nią porozmawiam, w końcu co się odwlecze to nie uciecze — mruknęła nieznajoma, spoglądając w bezchmurne niebo i wesołym krokiem oddaliła się od świątyni.
Znikała właśnie za zakrętem, gdy świeża mężatka poczuła jakiś dziwny prąd rozchodzący się po jej ciele. Zaskoczona spojrzała ponad otaczający ją tłum.
— Usako, coś się stało? — Zapytał z mężczyzna przyglądając się kobiecie z niepokojem.
— Nic Mamoru, po prostu coś mi się przewidziało.
— Więc chodźmy, goście czekają. — Chwycił jej drobną dłoń i pociągnął do wozu.
Przyjęcie weselne udało się wyśmienicie i goście bawili się do samego rana. Bukiet panny młodej złapała Naru, przyjaciółka Usagi ze szkoły. Salwy śmiechu wywołał drugi uczestnik Gurio Umino, który złapał krawat byłego kawalera. Wszyscy wiedzieli, że ta dwójka jest parą. Teraz już nie mieli szans na umknięcie przeznaczeniu, co na każdym kroku wypominali im inni uczestnicy, doprowadzając biedną Naru do rumieńców.
Furorę  na oczepinach zrobiła Minako, która stawała na głowie żeby wygrać w każdym konkursie. Jak oszalały demon biegała pomiędzy stołami, robiąc co mogąc żeby zdeklasować konkurencję.
Nieoficjalne poprawiny zorganizowano w mieszkaniu Mamoru, na które zaproszono jedynie najbliższe przyjaciółki panny młodej. Wszyscy siedzieli za suto zastawionym stołem, wspominając najlepsze momenty przyjęcia.
Biedna Mina leczyła kaca na kanapie, a reszta towarzystwa miała niezły ubaw z przypominania dziewczynie wszystkich wybryków. Przyjaciele śmiali się do rozpuku, jak Haruka wypominała Aino pozbawienie paska ojca Usagi. Mężczyzna pól wesela musiał trzymać spodnie by nie opadły mu do kostek, bo Minako w ferworze walki gdzieś go później zapodziała.
Ogólną wesołość przerwało pukanie do drzwi, które wywołało spore zdziwienie u gospodarzy
— Usagi, czekamy jeszcze na kogoś?— zapytała Mako, z hałasem odstawiając widelczyk do ciasta i zerkając na blondynkę. Minako westchnęła głęboko, w duchu dziękując niespodziewanemu gościowi za uratowanie od dalszych naśmiewań.
— Nieee… nikogo innego nie zapraszałam. Setsuna i Hotaru sprawdzają losy w przyszłości, a rodzice odsypiają trudy wesela. — Dziewczyna odłożyła trzymaną filiżankę i wstała, ruszając do przedpokoju. Ze zmarszczonymi brwiami odblokowała zamek i ze zdumieniem, ujrzała na progu dziewczynę która mignęła jej pod kościołem.
— Witaj Usagi. Mogłybyśmy porozmawiać? — Nieznajoma uśmiechnęła się zachęcająco, chowając do kieszeni trzymany w ręce telefon.
— Skąd wiesz jak mam na imię? Zresztą wejdź, nie będziemy przecież rozmawiać na klatce schodowej. — Odwzajemniła uśmiech cofając się, tak by tamta mogła przejść. Nieznajoma ruszyła do salonu  z ciekawością przyglądając się rozwieszonym na ścianach ramkom ze zdjęciami. Kiedy dotarły do salonu, zatrzymała się niezdecydowana. Widać było, że nie spodziewała się tu aż tylu gości.
— To są moje przyjaciółki. — Usagi jako dobra gospodyni zaczęła przedstawiać obecnych. — Minako. — Wskazała dłonią na dziewczynę z ręcznikiem na czole, która uniosła niemrawo rękę machając do przybyszki. — Rei, Ami, Mako, Haruka, Michiru. No i mój cudowny mąż, Mamoru — Radośnie uścisnęła małżonka, zostając przy jego boku. —Teraz już znasz wszystkich, a ja nadal nie znam twojego imienia.
— Witajcie, miło was wreszcie poznać, mam na imię Selena. Nie spodziewałam się, że już dziś spotkam tu wszystkie czarodziejki. — Spojrzała na wszystkie postacie w pokoju, spokojnie czekając na reakcje...

2 komentarze:

  1. Zaczyna się świetnie, na pewno będziesz miała we mnie wierną czytelniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że następne rozdziały Cię nie zawiodą. Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń